Pracownia Fotodede to oczko w mojej głowie, moje niedopieszczone dziecko. Twórcza grupa wychowanków Domu Dziecka z którymi eksperymentuję na polu moich arteterapeutycznych Intuicji i niekompetencji. Nieskrępowana ekspresja wyzwalająca energię z pięter osobowości. Twórczość, która przy okazji i od niechcenia pozostawia fotograficzne ślady. Prawdziwym tworzywem są emocje, garby, zachwyty i olśnienia. Strzelamy aparatami w cel i na oślep szukając możliwości przemiany, alchemicznej transmutacji skorodowanej blachy w czyste złoto.