PATRIOTYZM – słowo rozciągane na wszystkie strony i przez wszystkie strony. Przechodzi ono przeze mnie z jakimś jeżowatym oporem. Nawet w swojej gradacji zwanej „lokalnym patriotyzmem”, zaczyna męczyć. Zostanę chyba raczej miłośnikiem swojej okolicy – żadnym lokal-patriot. Miłośnik swojej okolicy, taki jak ja, wyprowadza bez celu swojego drona na spacer żeby po raz tysięczny zachwycić się tą samą rzeczą, widokiem. A lokalna gazeta natychmiast podłapuje temat i niesie mój zachwyt innym miłośnikom swojego miejsca na ziemi.